Taaaaa dokładnie tydzień temu - znaczy we wtorek spadła mi plomba z ząbeczka... śniadanie konsumowałam lubieżnie i chrupło... nie śniadanie tylko plomba!
Wczoraj był termin wizyty... zestresowana udałam się do przybytku znanego jako przychodnia stom. i oddałam w ręce siły fachowej pod postacią sporego faceta płci męskiej - niewątpliwie...
I cóż było dalej? Zrobił tenże facet płci przeciwnej porządek z moim zębem, załatał go i nawet pozwolił mi przyjść jeszcze raz pomimo mojej histerii...
A dziś obudziło mnie obrzydliwe chrupnięcie i okazało się że mi plomba spadła!! Ratunku!! czekam już tylko na otwarcie przychodni... ze łzami w oczach i zestresowana jak wczoraj...
wtorek, 10 maja 2011
środa, 4 maja 2011
"Dama tyfusowa"
To określenie usłyszałam od koleżanki na widok mojej nowej fryzury... Wiadomo jak tylko zrobiłam ładne zdjęcia facjaty trzeba było coś zmienić...Padło na włoski... gęste jak trawnik przed pałacem Buckingham i niesforne jak stado ślimaków... każdy w inną stronę i ani myślą o współpracy... Dobił mnie łupież! Już udało mi się go pozbyć... już się chwaliłam w jaki sposób to zrobiłam, po czy podrapałam się w głowę... i posypał się śnieg! I nie było wyjścia!! Maszynę w dłoń i jazda!!
Małż nie jest szczególnie zadowolony z nowego mężczyzny w domu, ale cóż zrobić... moje zdrowie psychiczne jest ważniejsze od jego upodobań.
Małż nie jest szczególnie zadowolony z nowego mężczyzny w domu, ale cóż zrobić... moje zdrowie psychiczne jest ważniejsze od jego upodobań.
poniedziałek, 2 maja 2011
Zaszczyty!
Już Wam opowiadaøam o S. Zuzannie... otóż tak bardzo spodobał jej się prezent, że poszła do naszego proboszcza i ... poprosiła o poświecenie dechy! Bo Ona znaczy Zuza chce się do niej modlić!
Normalnie łzy wzruszenia lały mi się strumieniem jak o tym usłyszałam!!
Nie każdego spotyka taki zaszczyt!! I dlatego jest on tak wielki! Można się ze mnie śmiać, bo... głupia baba się cieszy... Ale czy nie mam powodu do radości? Czy kogoś jeszcze spotkało coś takiego?
Normalnie łzy wzruszenia lały mi się strumieniem jak o tym usłyszałam!!
Nie każdego spotyka taki zaszczyt!! I dlatego jest on tak wielki! Można się ze mnie śmiać, bo... głupia baba się cieszy... Ale czy nie mam powodu do radości? Czy kogoś jeszcze spotkało coś takiego?
środa, 27 kwietnia 2011
Pożegnania...
Zaliczyłam dziś dwa... Jedno ze łzami w oczach, drugie z przyjemnością dawania czegoś komuś z potrzeby serca...
Otóż pożegnałam się dziś z moją ulubiona zakonnicą ! Fajnie zabrzmiało nie? Ale tak naprawdę było... to nasza zeszłoroczna wychowawczyni w przedszkolu S. Zuzanna.
Kiedyś myślałam, że zakonnicami zostają kobiety skrzywdzone przez... rodziny i mężczyzn z przewagą tych drugich a czasem zwyczajów panujących w niektórych dużych rodzinach... "Że ta najmłodsza do klasztoru pójdzie, taką jej rolę damy..." . Co było powodem przyjęcia ślubów przez "naszą" Zuzę pojęcia nie mam, nigdy nie zapytałam... nie ośmieliłam się... a jako osoba niewierząca (paradoksalnie prowadzam córkę do kościoła i na religię, i przedszkole jest prowadzone przez siostry ;D)zawsze doszukiwałam się drugiego dna...
Dziś przestałam szukać... doszłam do wniosku, że osoba tak mocno stojąca na ziemi, tak trzeźwo myśląca, i tak rzeczowa miała swoje powody - znaczy POWOŁANIE. A tego to już nie jestem w stanie podważyć.
Jedzie ta "nasza" Zuza na Węgry... Zgromadzenie sióstr Św. Elżbiety stamtąd pochodzi... będzie odbudowa klasztoru... I będzie znajoma Siostra "jakbyśmy byli w okolicy" ;D
Pożegnałam się z S. Zuzanną ze łzami w oczach a na pamiątkę dałam jej coś co bardzo kocham (nie własne dziecko rzecz jasna o nie...). To pieta, którą robiłyśmy razem z Bożenką latem zeszłego roku... Praca nad nią sprawiła nam obydwu ogromną przyjemność i choć się okropnie nad nią kłóciłyśmy efekt jest przewspaniały. Pokażę Wam... choć zmieniła właściciela...
Otóż pożegnałam się dziś z moją ulubiona zakonnicą ! Fajnie zabrzmiało nie? Ale tak naprawdę było... to nasza zeszłoroczna wychowawczyni w przedszkolu S. Zuzanna.
Kiedyś myślałam, że zakonnicami zostają kobiety skrzywdzone przez... rodziny i mężczyzn z przewagą tych drugich a czasem zwyczajów panujących w niektórych dużych rodzinach... "Że ta najmłodsza do klasztoru pójdzie, taką jej rolę damy..." . Co było powodem przyjęcia ślubów przez "naszą" Zuzę pojęcia nie mam, nigdy nie zapytałam... nie ośmieliłam się... a jako osoba niewierząca (paradoksalnie prowadzam córkę do kościoła i na religię, i przedszkole jest prowadzone przez siostry ;D)zawsze doszukiwałam się drugiego dna...
Dziś przestałam szukać... doszłam do wniosku, że osoba tak mocno stojąca na ziemi, tak trzeźwo myśląca, i tak rzeczowa miała swoje powody - znaczy POWOŁANIE. A tego to już nie jestem w stanie podważyć.
Jedzie ta "nasza" Zuza na Węgry... Zgromadzenie sióstr Św. Elżbiety stamtąd pochodzi... będzie odbudowa klasztoru... I będzie znajoma Siostra "jakbyśmy byli w okolicy" ;D
Pożegnałam się z S. Zuzanną ze łzami w oczach a na pamiątkę dałam jej coś co bardzo kocham (nie własne dziecko rzecz jasna o nie...). To pieta, którą robiłyśmy razem z Bożenką latem zeszłego roku... Praca nad nią sprawiła nam obydwu ogromną przyjemność i choć się okropnie nad nią kłóciłyśmy efekt jest przewspaniały. Pokażę Wam... choć zmieniła właściciela...
piątek, 15 kwietnia 2011
Madame Kura...
Jak z okazji prawie każdych świąt wzięłam udział w wymianie kartkowej... to takie miłe czekać na kartkę świąteczną...niespodziankę nie wiadomo od kogo...
Tym razem "dobry los" postanowił, że Alutka po raz kolejny sprawiła mi niespodziankę!
Dostałam przepiękną kurkę z frywolitki i serwetki ze świątecznymi motywami a jak wiadomo serwetki to towar na wagę złota....
Oto Ona Madame Kura...
Tym razem "dobry los" postanowił, że Alutka po raz kolejny sprawiła mi niespodziankę!
Dostałam przepiękną kurkę z frywolitki i serwetki ze świątecznymi motywami a jak wiadomo serwetki to towar na wagę złota....
Oto Ona Madame Kura...
środa, 13 kwietnia 2011
Czy to... grzech...?
Właściwie sama nie wiem, czy jest, czy też nie... a chodzi mi mianowicie o chęć posiadania...
Wiadomo, zaglądam na forum, udzielam się, czasem coś pokażę... i albo zbiorę oklaski albo nikt nie zauważy... Czasem się tym przejmuję a czasem olewam... delikatnie rzecz ujmując...
Co mnie jednak nurtuje, to chęć posiadania tylko niektórych przedmiotów... niekoniecznie mi potrzebnych do egzystencji... ale dusza kwiczy z żalu... wyje i zawodzi, bo ja to po prostu muszę mieć!! I nie mam najczęściej...
Czy możne moja żądza posiadania jest grzechem?
Bo, że jest normalna to już się niestety zorientowałam.
Idę... nie będę szukać dziury w całym... możne jaki Anioł da mi anioła?
A może tylko kopa na rozpęd ku świetlanej przyszłości pełnej "spełnionych chciejstw".
Wiadomo, zaglądam na forum, udzielam się, czasem coś pokażę... i albo zbiorę oklaski albo nikt nie zauważy... Czasem się tym przejmuję a czasem olewam... delikatnie rzecz ujmując...
Co mnie jednak nurtuje, to chęć posiadania tylko niektórych przedmiotów... niekoniecznie mi potrzebnych do egzystencji... ale dusza kwiczy z żalu... wyje i zawodzi, bo ja to po prostu muszę mieć!! I nie mam najczęściej...
Czy możne moja żądza posiadania jest grzechem?
Bo, że jest normalna to już się niestety zorientowałam.
Idę... nie będę szukać dziury w całym... możne jaki Anioł da mi anioła?
A może tylko kopa na rozpęd ku świetlanej przyszłości pełnej "spełnionych chciejstw".
czwartek, 7 kwietnia 2011
Kot w skrzynce na listy...
Jakiś czas temu wędrowałam po blogach... oglądałam rękodzieło wszelakie i cieszyłam nim oczy... tak zwyczajnie bez podtekstów.
Ponieważ lubię rzeczy nie tyko ładne, ale przede wszystkim nietuzinkowe i pomysłowe zwiedzam, i komentuję to co mi się podoba szczególnie... i pochwaliłam "Długiego Mańka" u Kejti! Zaproponowałam mu nawet własny dom na lokum na wypadek, gdyby go szukał i dziś się wprowadził!!! Wyciągnęłam grubachną kopertę ze skrzynki na listy i chichotałam jak szalona wiedźma... sąsiad na mnie patrzył spode łba...
Przedstawiam Wam Żółtego "Długiego Mańka". Mojego osobistego kociaczka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

