I życiowo, i emocjonalnie i fizycznie. W każdym innym z podtekstów też...
Pomijając jednak troski dnia codziennego i tego niecodziennego pokażę Wam "Tualetkję Jaśnie Pani".
Mebelek jest przedwojenny, do mnie trafił w stanie "... za 5 minut do śmierci..." Pan Małż Właścicielki znalazł dla niej tylko jedno zastosowanie... "energetyczne" - wiadomo zima, trzeba w piecu napalić... a czym jak nie starym gratem...
Serce mnie zabolało jak ją zobaczyłam. Kurcze dlaczego moja rodzina nie posiada takich skarbów?
Fakt, "starsza pani" nadgryziona zębem czasu dość intensywnie, korniki zrobili swoje i poszli... Ale od czego jest szpachla, klej, lakier i łaty ze sklejki? Papier ścierny zainstalowany na odpowiedniej maszynie zrobił swoje, inny zamontowany w moich osobistych rękach dopełnił dzieła. Potem dużo miłości przy bejcowaniu i lakierowaniu i voila!
Jestem dumna z efektów mojej pracy. Bardzo dumna - tak nieskromnie się pochwale.


Te nóżki toczone to była tak naprawdę sama frajda... Zwłaszcza to, że są cztery i można sobie było zrobić porównanie "przed, w trakcie, bardziej w trakcie i po".