Gwiazdka zaświeciła, kolacja wigilijna dobiegła końca, prezenty rozpakowane a we mnie dziecko skacze pod sufit z radości!!
Mój małż zrobił mi prezent niezwykły!! Zna mojego konika, wie, że lubię stare graty, te z duszą. I przytargał mi takie!! Starą przepiękną skórzaną walizkę, taką elegancko niedużą i toaletkę art deco i jeszcze stół do mojej przyszłej pracowni!!
I to są moje pierwsze od wielu lat święta, które nie były gehenną.