Zawsze się śmiałam i zarzekałam, że JA nie będę pchała auta jak nie zapali samo...
I pchałam dziś w lakierkach na wielgachnych obcasach, eleganckim ubranku i pełnym make-up'em... Byłam cholernie sexy...
Na szczęście to już ostatni raz, małż zaraz potem pojechał do świetnie zaopatrzonego sklepu z częściami autowymi i tam przemiły pan mało, że sprzedał to jeszcze zaniósł do warsztatu i kazał tylko wjechać na wymianę. Zaniósł, przyniósł, wyjął, włożył, powiedział do widzenia i tyle. Cała zabawa kosztowała 260 zł co jest ceną szokująco niską biorąc pod uwagę ceny akumulatorów! Za taka wielką krowę w markecie wołali 400 zł i więcej! O ile był na półce a nie tylko cena...
No mniejsza z pieniędzmi, mam akusia, nie będę pchała auta, czekam do poniedziałku i labaaaa!!