Cierpię na przypadłość zwaną potocznie masochizmem. Nie jest to jakoś szczególnie uciążliwe zjawisko, ale mnie zawsze powala na kolana.Dosłownie niestety...
Wczoraj w akcie desperacji zeszlifowałam własnoręcznie położoną (ponad pół roku temu) gładź, zagruntowałam ją ślicznie, posprzątałam, i pomalowałam calutka ścianę!
A dzisiaj... dzisiaj nie mogę podnieść rąk wyżej własnych "płucek", mam spuchnięte dłonie, skórę jak tarka i do tego rany bojowe...
Ale mam kuchnię już prawie-prawie zrobioną!
Kolorek wybrałam niesamowity - nie powiem, żeby bez wojny...
Elegancki szary kolor, który wygląda rewelacyjnie! Produkt tzw. marka własna castoramy. Nazwa: Lniany Puch... Pięknie!
Patrząc na tempo, w jakim przeprowadzam roboty remontowo-budowlane to mogę spokojnie powiedzieć, że do końca świata ich nie skończę... Ale co tam, robię sama i jest po mojemu. Nie muszę prosić, żeby pan-małż zrobił tak czy tak, zrobię, przychodzi na gotowe i nie może pyskować!
A w przyszłym tygodniu zamierzam montować regipsy... Będzie fajnie...