Te dwa dni minęły tak szybko, a tak wiele się wydarzyło!
Byłyśmy "oznakowane" do celów identyfikacyjnych... ale tak naprawdę była to jeszcze jedna zabawa!
Masa pyszności stała sobie w niewielkiej odległości od naszego poligonu, cobyśmy sobie jedzenia nie zapaskudziły farbą i klejem ;D
Każda z nas dostała "swoje" materiały do obróbki i do dzieła!
Prace dziewczyn były przepiękne!! Moje nie odstawały aż tak jak się tego spodziewałam. Były tylko "nieco inne" :D

moje są na tym zdjęciu tylko te dwie... pudełko z domkiem i zaraz za nią ta "świńska" bransoletka. Obydwie moje prace otrzymały głosy w konkursie na najciekawsze prace: skrzynka drugie i "świntucha" trzecie. Byłam bardzo szczęśliwa bo wiecie... tyle pięknych prac!
A potem urlop z małżem i dzieckiem nad morzem. Pogoda dopisała! Dosłownie! Dla innych padał deszcz i wiał wiatr, nie można się było opalać i plażować. A ja oddychałam, odpoczywałam i było cudownie!
A coś jeszcze? Może to, że w drodze powrotnej zajechaliśmy do Ewki "z lasu". Jest na kolejnym etapie remontów. Tytułem tego dostałam piękną przedwojenną kanapę. Muszę ją "tylko" sobie odnowić. Nowe obicie i trochę lakieru. Kanapa przyjedzie do mnie w ciągu tygodnia, razem z biurkiem dla Marysi i krzesłem Thonet. Udane wakacje nie?